Czy Beata Szydlo zasiądzie na fotelu premiera ?

Nominacja Beaty Szydło na kandydata na przyszłego premiera przez Jarosława Kaczyńskiego była niemałym zaskoczeniem zarówno dla opinii publicznej jak i politycznych adwersarzy. Jednakże wpisuje się ona w dwie tendencje, wyraźnie widoczne w polskiej polityce. Po pierwsze, PiS pokazuje „nową twarz” a jej lider chowa się w cieniu. Ta taktyka sprawdziła się przy wyborze Dudy na kandydata na prezydenta i idąc za ciosem, zaprezentowana kolejny powiew świeżości w postaci nowego nazwiska. Przeciwnicy polityczni często powołują się na analogiczną sytuację sprzed lat, jaka miejsce przy wybraniu Kazimierza Marcinkiewicza. Jednak politycy PiSu odcinają się od tamtej zaszłości mówiąc, że aktualne wydarzenia mają zupełnie inny charakter i nie ma mowy o powtórce. Po drugie, ostatnio w polityce pojawia się coraz więcej kobiet na znaczących stanowiskach, które to zapoczątkowała nominacja Ewy Kopacz na szefa rządu, a więc Beata Szydło jako kandydatka na premiera wpisuje się w tą tendencję. Kandydatka PiSu na Prezesa Rady Ministrów ma spore szanse na objęcie tego stanowiska, głównie ze względu na to, że jej ugrupowanie jest na fali wznoszącej po wygranej Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, a PO z kolei ma problem ze spadającym na łeb, naszyję poparciem i odpływem swojego elektoratu do mniejszych formacji (Kukiz’15 czy nowoczesna.pl). Wszystko okaże się po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych, ale PiS raz już udowodnił, że potrafi ciężko pracować podczas kampanii, więc PO chcąc utrzymać władze, będzie musiało pracować jeszcze ciężej, by dopiąć swego.